Die erste Hälfte des 20. Jahrhundert war eine Zeit der ‘Völkerwanderung’ freiwillig oder unfreiwillig. Die Umsiedlung war freiwillig, aber es war dennoch ein Verlust der Heimat.
Die Fotos werden in einer Ausstellung im Mentzendorff Haus gezeigt. Dort hat der deutsch-lettische Verein DOMUS RIGENSIS seinen Sitz.
Gefunden wurden die Fotos irgendwo auf einem lettischen Speicher, glaube ich. Im Internet habe ich keinen Hinweis auf die Ausstellung gefunden. Sie war vielleicht ziemlich improvisiert.
Tak się ostatnio zastanawiałem się, dlaczego polskie społeczeństwo jest w stanie zaakceptować wycenę pracy jednych ekspertów, a wiedzy innych nie widzi w ogóle?
Meine Oma machte herrliche Konfitüre – oder war das Marmelade, oder überhaupt etwas anderes? Die ganzen Früchte waren in einer Art von sehr süßem und dickflüssigem Sirup eingekocht. So kochte sie Erdbeeren, aber auch Walderdbeeren ein, wenn es welche gab. Sie wurden von der ganzen Familie mit Andacht verzehrt, nur zu besonderen Anlässen und für besondere Gäste auf den Tisch gebracht.
Właściwie to miał być dzisiaj jeszcze jeden list z Wiednia, ale w tym celu poczta miała również dostarczyć kartkę. I nie dostarczyła. Wiadomo. Poczta nie dostarcza, kolej nie przyjeżdża, firma remontująca nie remontuje… W każdym razie zamiast tego dziś tylko zdjęcia, ale skoro tylko zdjęcia, to my też byliśmy w Wiedniu, dlatego rodzaj męskoosobowy, a nie tylko żeński.
A small Canadian town has become the first in the country to officially recognise trees as living beings with rights of their own, acknowledging their vital role in protecting biodiversity, improving air quality, reducing extreme heat and helping communities adapt to climate change.
czyli to co tak bardzo lubię – koty i irysy! Happy Caturdaytomorrow!
Jean Cocteau (1889-1963), Iris i Dianthus, 1951
Happy Caturday, and a quite contented tabbly lolling on the warmth of a radiator. By contemporary Ukrainian artist Мария Чепелева/Maria Chepeleva (b.1985-) @chepelevamariia “Cat” by Maria Chepeleva, 2017, private collection
“Girl With Cat” by Albert Anker, 1903, private collection.
I żebyście się nie skarżyli, że tak mało dziś we wpisie, to jeszcze wyjaśnienie do górnego zdjęcia. Bo zacznijmy od tego, że Jean Cocteau to francuski pisarz, poeta i reżyser, a tu takie malowidło!? Czytam więc i dowiaduję się, że tak, malował też.
Wtedy przypominam sobie, że byłam kilka lat temu w Mentonie, miejscowości na Riwierze francuskiej (Dziękuję Iwonce, że mnie tam zabrała!) i że było tam muzeum Jeana Cocteau, w którym akurat wtedy wystawa poświęcona była jego filmowi Piękna i bestia z 1946 roku. Wspaniały film, poetycki, tajemniczy. Koniecznie obejrzyjcie, na pewno gdzieś jest w jakimś streamingu.
Josette Day i Jean Marais, który dzięki temu filmowi zrobił wspaniałą karierę kinową. Do każdej sceny podczas kręcenia filmu osługa potrzebowała trzech godzin, żeby przygotować do filmu jego twarz i po jednej godzinie na każdą rękę. Znany projektant mody, Pierre Cardin, był autorem wspaniałych kostiumów
Bestia pokazuje się Beli raz dziennie, przy kolacji o 7 wieczrem i pyta ją, czy zostanie jego żoną. Bella odpowiada, że nie, po czym następuje jeszcze całe mnóstwo perypetii i…
Czarno-biały film. Piękna bajka, pięknie sfilmowana. Reżyser wybrał ją, bo był zdania, że po okrucieństwach wojny ludziom należy się piękna baśń. Publiczność go nie zawiodła. Film okazały się hitem kasowym i do dziś zbiera dobre recenzje, również za dekoracje i maski, wykonane w czasach, kiedy każdy szew i każda perła były dziełem znającego się na swej pracy rzemieślnika.
to jedna z pierwszych linijek wspaniałej rosyjskiej ballady Życie kotów, wspaniałego rosyjskiego barda Timura Szaowa. Cała piosenka i garść informacji o Timurze tutaj:
Wiem, nie powinniśmy wspierać żadnej współczesnej sztuki rosyjskiej, ani w ogóle sztuki rosyjskiej, wiem, wiem… A jednak nie umiem bez Okudżawy, Bułhakowa, Pasternaka, Szaowa… No cholera, nie umiem…
At the exhibition Thousand Times Berlin Monika Wrzosek-Müller and me, both of us seeing that exhibition separately, found that interesting piece of art and that small explanation, which we found utmost interesting.
Mother Tongues and Father Throats, 2012, Wool yarn – Foto (c) Monika Wrzosek-Müller