Ela Kargol
Dynie
(Kürbis goes to Hollywood)
Dynia mała, dynia duża,
Pomarszczona i gładziutka,
Wąska, cienka i malutka
Dynia UFO, dynia łabędź
Dynia boska i anielska.
Czarna, to chyba diabelska?
Dynia z tyłu, dynia z przodu.
Dynia z mojego ogrodu.
Dynia z pestki,
Pestka z dyni.
Dynia olbrzym, dynia mini.
Dynia pod i dynia nad.
Dynia, a pod dynią świat.
Ciocia Bronia mówiła na nie korbole. Gotowała z nich albo z ich dodatkiem mleczne zupy z kluseczkami. Wstrętne. Tak samo wstrętne były te zamykane w słoikach, zalane octem, o zapachu, który unosił się po całej kuchni. Dopiero dużo później odkryłam, że dynie mogą smakować inaczej. Lepiej. Upieczone z owczym albo kozim serem, kremowe zupy o różnych konsystencjach, smakach i kolorach, ciasta, soki, oleje, ostatnio nawet szaszłyki…
Continue reading “Byłam w Klaistow”





















