Teresa Rudolf
***
Jesień w miedzianej
sukience, w złotym szalu,
w czerwonych butach
i zniszczonym płaszczu,
ze smutkiem ogląda
rude liście klonowe
skaczące po parku,
przeganiane wiatrem.
Sama zdziwiona
swą walką nastrojów –
wczoraj jeszcze
pełna złota i śmiechu,
szalona wariatka.
Dziś już milcząca,
jakaś blada,
w srebrzystym welonie,
co na twarz
“babim latem” tiulowym
opada…
W jej krokach czystość,
w oddechu chłód nocy,
gdy czeka już na Zimę,
by oddać jej klucze
do lasów,
parków
i ulic.
I tak w mroku nocy,
pożegnane szeptem,
rozstaną się –
jedna
pójdzie
w przeszłość,
druga
w śnieżną stronę…
I znów za pełny rok
przyjdzie inna jesień,
inny wiatr, inne liście,
a pod nimi śpiące jeże…
Przyjdzie inna zima,
inna szarość i biel,
inne zimno i chłód,
piękno i brzydota,
…inni MY?…






























