Teresa Rudolf
Ach te kury
Podczas czytania wpisu Ewy, wzbogaconego zdjęciami Pani Kasi i “portretem kury”, przypomniałam sobie nagle historyjkę z dzieciństwa.
Continue reading “Wielka Sobota. Opowieść o szczęśliwej kurze.”
Teresa Rudolf
Ach te kury
Podczas czytania wpisu Ewy, wzbogaconego zdjęciami Pani Kasi i “portretem kury”, przypomniałam sobie nagle historyjkę z dzieciństwa.
Continue reading “Wielka Sobota. Opowieść o szczęśliwej kurze.”Matylda Wikland
Wpis, który powinen się był ukazać wczoraj, a się nie ukazał, bo był czwartek, a do wczoraj wszystkie czwartki należały od wielu miesięcy do Marka Włodarczaka.
Wasza Adminka
Po rocznicy z wielkiej litery Polaka
Wiedział, że musi wierzyć i nie umiał wierzyć.
I długo miała trwać niepewna jawa
Własnych kroków liczonych w odrętwieniu.
fragment ,,Orfeusz i Eurydyka’’ Miłosza
Coś było nie tak z kościelną mównicą. Ta myśl nie dawała mi spokoju, gdy w ramach lokalnego festiwalu dzielnicowego słuchałam, jak doktor pedagogiki, nawrócony pallotyn opowiadał o historii parafii M.B. Częstochowskiej, w której skośnych progach się znajdowaliśmy. Co tak zwróciło moją uwagę, nie potrafię sobie po latach przypomnieć. Ważne dla obecnej narracji jest jedynie to, że wśród wyrytych w drewnianej mównicy symboli, jeden był nietypowy, rzadki, zastanawiający. Może była to ryba obok tradycyjnego krzyża, może kłos zboża obok nadmorskiej omegi… Grunt, że po gawędzie historycznej księdza pallotyna podeszłam zapytać, czy ta nietypowa symbolika jakoś związana jest z myślą zakonu? A może z historią miejsca właśnie?
Continue reading “Filiżanka z porcelitu*, bądź garść dyskursów”Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
Wiosna. Czas zakończyć ten maraton wpisów i ruszyć w drogę.
Jeszcze tylko kilka uwag w sprawie Dekalogu. Analizując życie seksualne kajakarzy, doszedłem do wniosku, że dwie tablice zapisane po dwóch stronach, mówią o dwóch drogach. Spróbuję to wyjaśnić, dodając do Dekalogu jeszcze dwie myśli.
Pierwsza: Nie będziesz śmiecił. Druga: Nie będziesz chorował.
Brigitte von Ungern-Sternberg
Kulmbach
Meine frühesten Kindheitserinnerungen setzen ein in einer fränkischen Kleinstadt, in Kulmbach, berühmt für sein gutes Bier. Dort bekam mein Vater 1947 eine Stelle an der Petrikirche, die das Stadtbild dominiert. Sie steht am Anfang einer steil auf einen Berg führenden Zugangsstraße zur Plassenburg, bei weitem dominanter als die Petrikirche – kleine altfränkische Stadt gegen eine Festung mit imposanten Mauern.


Monika Wrzosek-Müller
Oder Inspirationen zum Osternessen
Der 19. März, der Josefstag, scheint ein besonderer Tag in Italien zu sein, auf jeden Fall in Palermo. Eigentlich dachte ich, wir wären jetzt, kurz vor Ostern eher im Fastenmodus, doch plötzlich sehe ich bei unserem Bäcker so etwas wie Pfannkuchen mit viel Creme, eigentlich wieder Ricotta aus Schafsmilch mit allen möglichen Zugaben – Zutaten wie Schokolade, Pistazien, Zitrone, Mandeln, Vanillie. Die Fühlung sieht aus wie bei dem Cannolo siciliano. Wir essen bei diesem Bäcker sehr gerne frische Panini, zusammen mit den Arbeitern, die die umliegenden Bürgerhäuser renovieren, und manchmal mit den Schülern aus dem nahen gelegenen Gymnasium oder auch mit Touristen, die vom Botanischen Garten um die Ecke vorbeikommen. Heute spricht mich ein Mann an: „Das sollten sie unbedingt probieren Signora“. „Was ist das denn?“. „Das ist die sfincia di San Giuseppe“. Ich schaue genauer hin, in die Auslage an der Bar unten, und sehe eigentlich so etwas wie Pfannkuchen, auch in Öl frittiert, nur dass es sich um Brandteig handelt und die Krapfen wie Windbeutel aussehen. Sie schmecken köstlich, aber nur, wenn man sie ganz frisch isst. Es gibt, wie bei den Cannolli, zwei Varianten eine ganz große und eine kleine, eine Mini-Ausführung. Sie sind luftig und weich und schmecken wirklich unwiderstehlich. Also sfincia di San Giuseppe, auf Deutsch könnte es heißen „Windbeutel à la Heiliger Josef“. Das Wort sfincia kommt angeblich vom lateinischen spongia oder dem arabischen sfang und alle beide Wörter bedeuten Schwamm, also weichen, luftigen Teig.
Continue reading “Essen in Palermo”W roku 2007 powstał włoski film animowany Donkey Xote. Po polsku tytuł został przetłumaczony jako Don Chichote. Jest to historia oparta tylko na drugim tomie powieści Cervantesa. Don Kichote i jego giermek wyruszają do Barcelony, aby rozprawić się tam z pogłoskami, że wcale ich nie ma i wziąć udział w wielkim turnieju. Są już słynni, ukazała się już powieść Cervantesa, a także jej imitacja autorstwa niejakiego Avellany. W Hiszpanii zaroiło się od błędnych rycerzy i wszyscy podają się za Don Kichota. Po 10 latach od napisania pierwszego tomu opowieści, Cervantes decyduje się na napisanie drugiego tomu. Podobnie jak jego bohaterom, tak i jemu, przyświeca myśl, że trzeba ukrócić oszustwa i dać świadectwo prawdzie. To on jest autorem i tylko jego bohaterowie są prawdziwymi bohaterami jego opowieści.
Continue reading “Barataria, której w ogóle nie ma”Kochane Czytelniczki i Czytelnicy. W Niedzielę Palmową zaczynamy serial pt. Listy z KuDammu. KuDamm to nazwa głównej ulicy dawnego Berlina Zachodniego, a teraz na Zachodzie Berlina. To ważne rozróżnienie. Damm to grobla albo trakt, a Ku jest skrótem od słowa Kurfürst, Książę Elektor (pamiętacie? to ten okropny Elektor Brandenburski w Potopie!). Trakt wiódł z miasta do wiejskiej rezydencji Księcia Pana. Współcześnie Berlińczycy dość często zmieniają nazwę na KuhDamm, czyli Krowi Trakt.
Wszystkiego najlepszego z okazji Wielkanocy!
Wasza Adminka
Continue reading “List z KuDammu (1)”czyli różne dobre i fajne wiadomości
Ewa Maria Slaska
Kasia Masalska ma kury i koguta. Kogut został uratowany, bo miał pójść na rosół. Kury dołączyły dla towarzystwa. Dwie brązowe, dwie dropiate i dwie białe.
Continue reading “Kury wielkanocne po raz drugi”Ela Kargol
Poezja w Szczecinie
Od kilku lat, może nawet od pięciu, Skolwiński Dom Kultury (Dom Kultury “Klub Skolwin”) wraz z uczniami 9 Liceum Ogólnokształcącego dbają o to, by spacerującym po Parku Żeromskiego w Szczecinie przybliżyć poezję na wyciągnięcie ręki. Wszystko dzieje się 21 marca, w pierwszy dzień wiosny, w dzień wagarowicza i Światowy Dzień Poezji.
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
18 marca we Wrocławskim Stowarzyszeniu Twórców Kultury miała miejsce prapremiera KZK. Była to okazja, bym jeszcze raz wszystko przemyślał i wprowadził stosowne poprawki. Dobrym pomysłem było jednoczesne prezentowanie KZK z podobnym eksperymentem na fotonach. Jak tylko pojawiały się pytania, które miały mnie zbić z tropu, przechodziłem do interferencji fotonów i od razu pytający doznawał olśnienia i wycofywał pytanie.
Przy okazji wprowadziłem kilka poprawek w KZK.