Jarosław Iwaszkiewicz, Dwa opowiadania (1938): Słońce w kuchni, Anna Grazzi.
To właśnie w Annie Grazzi jest pewien drobny fragment o świętym Franciszku.Opowiadanie było wielokrotnie publikowane w różnych zbiorach tekstów autora. Np. w Nowelach włoskich, tu je bez trudu znajdziecie.
Bohater rozmawia ze znajomym malarzem o tym, jaki jest sens sztuki, a jaki cierpienia. Sam cierpi. Porzuciła go kobieta, przyjechał do Włoch lizać rany.
Mense Iunio anni MMXXVI in domo auctionaria Bassenge Berolini pictura eximia empta est pro una ex praeclarissimis collectionibus privatis Varsoviensibus: Fabula de Kranaë (Die Sage von Kranäe / Auch ein KRANÄE) Margaretae Kubicka (MDCCCXCI–MCMLXXXIV). Haec pictrix, graphica et poeta egregia—spiritus movens gregis expressionistarum Polono-Germanici Posnaniensis Bunt appellati, fautrix exhibitionum eius Posnaniis Berolinique atque socia ephemeridum artium Die Aktion et Zdrój—partes singulares egit in retibus necessitudinum formandis et patrimonio avant-garde internationalis servando. Ut uxor poetae et pictoris Stanislai Kubicki (a Gestapo anno MCMXLII interfecti) et particeps obsistentiae antifascisticae, opus reliquit vehementi vi motus animi et politici imbutum. Cuius haereditatem fere per triginta annos investigo.
35 lat małżeństwa i sąsiedztwa – humorystyczne, melancholijne i muzyczne spojrzenie wstecz na 35 lat niemiecko-polskiego traktatu o sąsiedztwie, no i oczywiście na 35 lat małżeństwa. – Wyjątkowy wieczór w wykonaniu Celiny Muzy i Andreasa Vissera.
Bądźcie z nami!
Spotkamy się
23 października 2026, piątek, o godz. 19:00 w SprachCafé Polnisch, Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow
W języku polskim.
Wstęp wolny. Datki na cele stowarzyszeniowe mile widziane.
W ramach projektu „Miejsce: Schulzestrasse”, finansowanego ze środków Urzędu Dzielnicy Pankow w Berlinie.
[DEU]
35 Jahre Ehe und Nachbarschaft – Ein humoristischer, melancholischer und musikalischer Rückblick auf 35 Jahre deutsch-polnischer Nachbarschaftsvertrag, ach ja, und natürlich auf die 35 Jahre Ehe. – Ein einmaliger Abend von und mit Celina Muza und Andreas Visser.
Seid dabei!
Wir sehen uns
am 23. Oktober 2026, Freitag, 19:00 Uhr im SprachCafé Polnisch, Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow
In polnischer Sprache.
Eintritt frei. Freiwillige Spenden zugunsten des Vereins sind willkommen.
Im Rahmen des Projektes „Der Ort: Schulzestrasse“, gefördert aus Mitteln des Bezirksamtes Pankow von Berlin“.
Od Adminki: W poniedziałki wraca Don Kichot, czasem jakiś filmowy, literacki, artystyczny, a czasem w swym żywym aktualnym wcieleniu, czyli
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
Preambuła (nadal tekst Adminki):
26 września zdarzyły się trzy rzeczy na raz. Zgłosiło się do mnie trzech ludzi. Znam ich wszystkich trzech, ale nie komunikuję z nimi codziennie. Więc to było jednak zaskakujące, że odezwali się wszyscy trzej tego samego dnia. 1. Marek Włodarczak napisał, że chce wrócić na bloga i wznowić doktorat po 20 latach 2. Wiadomo Kto, ważny baratarysta, napisał, że bardzo mu brakuje poniedziałków z Don Kichotem 3. Mietek, poeta, którego poznałam podczas pierwszej pielgrzymki do Santiago di Compostela i odtąd tylko korespondujemy, nigdy się nie widzieliśmy – napisał, że w październiku mija 20 lat od naszego spotkania i przyjedzie do Berlina Wszyscy trzej bywają autorami u mnie na blogu. I albo to jest wirtualna zmowa trzech Don Kichotów, albo, zgodnie z dawnym pomysłem Marka W., on jest Don Kichotem, Baratarysta – Sancho Pansą, a Pielgrzym wiatrakiem. W każdym razie Ten na Górze chyba coś kombinuje – skomentował Marek, a ja dodaję, że może to jest Ta na Górze, a może w ogóle – Ci na Górze. Markowi odpisałam, że dam mu poniedziałki na jego doktorat i przypomnę, że przez długi czas w poniedziałki na blogu tradycyjnie był Don Kichot i Barataria. Barataryście napisałam, że przywracam baratarystyczne poniedziałki, Pielgrzymowi zaś – żeby przyjeżdżał.
Dziś przypada osiemset lat od śmierci Giovanniego Bernardone, znanego światu bardziej pod przezwiskiem Francesco, które dzięki niemu stało się imieniem jakże popularnym w wielu krajach. Słusznym zdaje się przy tej okazji pytanie: co nam, ludziom XXI wieku, może powiedzieć ten człowiek, żyjący w XIII stuleciu? Co z historii jego życia, jego nauczania, może być inspiracją w naszej epoce? Z pewnością nie wszystko. Kiedy mówi do swoich współbraci, że przełożonym należy się bezwzględne posłuszeństwo a im głupszy przełożony, tym większą będzie zasługą w niebie gdy okażemy mu posłuszeństwo, to z pewnością tego naśladować dziś nie można. Dziś powiedzielibyśmy słusznie, że jest to zdanie bardzo przemocowe, że przez całe wieki tłumaczono w ten sposób łamanie sumień ludzi w zgromadzeniach zakonnych i nie tylko. Szczególnie dziś, kiedy po latach milczenia wychodzą na jaw różne nadużycia i manipulacje kościelnych decydentów (por. Monika Białkowska „Siostry. O nadużyciach w żeńskich klasztorach”, Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy 2023; Monika Białkowska „Z woli Bożej. Historie duchowej przemocy”, Wydawnictwo Znak 2026).
Dynia mała, dynia duża, Pomarszczona i gładziutka, Wąska, cienka i malutka Dynia UFO, dynia łabędź Dynia boska i anielska. Czarna, to chyba diabelska?
Dynia z tyłu, dynia z przodu. Dynia z mojego ogrodu. Dynia z pestki, Pestka z dyni. Dynia olbrzym, dynia mini. Dynia pod i dynia nad. Dynia, a pod dynią świat.
Ciocia Bronia mówiła na nie korbole. Gotowała z nich albo z ich dodatkiem mleczne zupy z kluseczkami. Wstrętne. Tak samo wstrętne były te zamykane w słoikach, zalane octem, o zapachu, który unosił się po całej kuchni. Dopiero dużo później odkryłam, że dynie mogą smakować inaczej. Lepiej. Upieczone z owczym albo kozim serem, kremowe zupy o różnych konsystencjach, smakach i kolorach, ciasta, soki, oleje, ostatnio nawet szaszłyki…
W którymś tam życia mego lecie, Żółcią do syta napoiony, Ni źrały mąż, ni puste dziecię, Mimo iż ciężko doświadczony Kaźnią, ścirpianą z ręki krwawey Nieprzeliczonych hord waszmości Chwytayąc resztki myśli żwawey Powracam snadnie w czas juności…
Juności, czyli młodości… Powracam w czasy, gdy, pacholęciem będący – naiwnym i pełnym miłości ku światu – zafascynowałem się postacią Biedaczyny z Asyżu. Postaci żyjącej jakieś dwa i pół wieku wcześniej, niż Poeta Szubieniczny François Villon, którego Inwokację do Le grand testament pozwoliłem sobie nieco przerobić i przytoczyć na początku tego tekstu, gdyż dobrze oddaje moje nastawienie do tamtych dawnych fascynacji.
Dzwoni o szyby i mokną na nim karabiny, ale kwiatom i grzybom służy wyśmienicie.
Ogród w deszczu
A w lesie rosną grzyby po deszczu
Dopisek od Adminki:
Znacie teorię, że tak naprawdę to grzyby rządzą światem i jest im dość obojętne, co robimy, bo tak czy owak, prędzej czy później umrzemy i zjedzą nas rośliny, a te zostaną pożarte przez grzyby, albo grzyby pożrą nas bez pośrednictwa roślin. Trump zachowuje się jakby był niespełna rozumu, Netanjahu się kompromituje, w Berlinie do władzy dojdzie być może koalicja, w której najsilniejszą partią jest skrajnie lewicowa lewica i będziemy mieli burmistrzynię-kobietę i na dodatek Turczynkę, w Polsce znowu próbujemy, czy udałoby się zdelegalizować Brauna, ale ten trzyma się mocno, Chińczyki też trzymają się mocno, chyba już nawet najmocniej na świecie, a grzyby rosną jak rosły przed milionem lat i tak jak przed milionem lat czekają na to, co im w grzybnię wpadnie.
Według mnie oznacza to (może oznaczać), że Prawdziwy Bóg, taki najprawdziwszy z prawdziwych, jest grzybem i to on stworzył świat tak, żeby istotom stworzonym na jego obraz i podobieństwo wiodło się dobrze niezależnie od okoliczności. A reszta to Ziemia, którą grzyby czyniły i czynią sobie poddaną, bo tak im dopomógł bóg. I nic im nie przeszkadza, ani maczuga, ani miecz, ani atom. Ciekawe, jak sobie poradzą ze Sztuczną Inteligencją?